Namuzowywanie Publikacje
- Strona główna
- -
- Uczniowie i rodzice
- -
- Konkursy
- -
- Namuzowywanie Publikacje
SZKOŁY PODSTAWOWE
I MIEJSCE
Klara Kryłowicz
A mimo to śpimy
Marzymy o jutrze,
Które nigdy nie nadchodzi.
Marzymy o chwale,
Której w głębi duszy się lękamy.
Marzymy o nowym dniu,
Gdy nowy dzień już nadszedł.
Marzymy o uniknięciu bitwy,
Którą musimy stoczyć.
A mimo to śpimy.
Marzymy o przyszłości,
Która jest jedynie planem.
Marzymy o mądrości,
Choć codziennie mijamy ją milczeniem.
Modlimy się o zbawiciela,
Gdy zbawienie jest w naszych rękach.
A mimo to śpimy.
Wciąż marzymy,
Wciąż się boimy,
Wciąż się modlimy,
A mimo to śpimy.
Marzymy o kolejnych dniach,
Gdy te już stoją w drzwiach,
A my odwracamy wzrok.
Słyszymy wołanie,
Lecz udajemy, że to tylko wiatr.
Marzymy o świetle,
A sami gasimy świece.
Modlimy się o cud,
Choć cud jest w naszych dłoniach.
A mimo to śpimy.
Wciąż marzymy,
Wciąż się boimy,
I wciąż czekamy,
Aż ktoś nas obudzi.
II MIEJSCE
Piotr Pawlina
Cisza myśli
Cisza myśli to ocean cichy,
gdzie fale nie niosą słów.
Tam wędruje dusza bez pośpiechu,
nie trzeba krzyczeć… nie trzeba gnać…W tej przestrzeni czas płynie wygodniej,
każda z myśli znajduje swoje miejsce,
a serce wreszcie może odpocząć.Każda myśl odpoczywa w tej przestrzeni,
jak liście unoszone przez spokojny prąd.W ciszy rodzi się prawda i światło,
a serce odnajduje swój prawdziwy dom.II MIEJSCE
Maja Wawer
Pod ciężarem myśli
Przychodzi nocą, gdy stres wokoło,
w głowie rozpala myśli na nowo…Nie śpię, bo serce znów bije za głośno,
a on się śmieje ze mnie beztrosko,
myśli gonią, brak kierunku,
ciągle w biegu, bez rachunku…Każdy dzień to test i próba,
czy dam radę, czy znów zguba,
lecz gdy chwila spokoju wpadnie,
w sercu ciepło znów zapadnie…Bo choć stres to życia część,
można z nim nauczyć się biec —
upaść — NIE! Wstać i chcieć…III MIEJSCE
Gabriela Mróz
W sadzie
W sadzie niewielkim rosła Jabłonka mała,
mimo że kwitła w maju, jabłek nie dawała,
niższa od innych, nieco skryta cała,
inne drzewka patrzyły ze śmiechem, jak dorastała.„Spójrzcie na nią! Jaka niska i powykrzywiana!”
Chichotały duże jabłonki zawsze, gdy płakała.
Biedna smutek w sercu chowała.
Czuła, że w tłumie inna się stawała.Kiedy wiatr w nocy po sadzie tańczyć raczył,
Jabłonka śpiewała własną melodię rozpaczy,
ale nagle… wesołym drzewkiem się stała…
Gdy w blasku księżyca sprawę sobie zdała,
że bycie sobą to najpiękniejsza jabłkowa sława!SZKOŁY PONADPODSTAWOWE
I MIEJSCE
Joanna Sieńko
Moje Namuzowywanie, czyli raz do roku w Węgorzewie
Co roku jesienią to samo zadanie -
napisać wiersz na „Namuzowywanie”.
Siedzę więc i wytężam swe myśli,
by jakiś temat szybko uściślić.
Fraszka? Sonet? A może wiersz biały?
Wszystkie rymy mi wnet uleciały.
Ma być wesoło? Czy raczej poważnie?
Słowa dobierać muszę rozważnie.
Nie znudzić czytelnika, a ciekawość w nim wzbudzić,
tak, by czytając nie zaczął się nudzić.
Jury czyta nadesłane wiersze i pewnie się uśmiecha,
trudno ocenić twórczość młodego człowieka…
Rymy dziwaczne, takie nieporadne,
słowa źle dobrane, wyrazy nieskładne.
Tu brak przecinka, tu zbyt długie zdanie,
przed jury co roku trudne zadanie.
Ocen za to nie ma – do finału kwalifikują
te wiersze, które na to zasługują.
Każdy pisze najlepiej jak potrafi,
a czy mój wiersz w tym roku do finału trafi?
Czy jury się spodoba? Czy wśród wielu ktoś go dostrzeże?
Finał będzie piękny, głęboko w to wierzę.
A potem w grudniu wieczorową porą,
miłośnicy poezji kolejny raz się zbiorą.
Ja na tych poetyckich wieczorach bardzo dobrze się czuję,
dlatego co roku w konkursie startuję.
Krótki ten wierszyk, już ostatnie zdanie:
- Niech trwa jak najdłużej „Namuzowywanie”!
II MIEJSCE
Anna Warkowska
Między wczoraj a jutro
Młodość to świt - niepewny, różowy,
pełen obietnic, co drżą jak liście.
W sercu wciąż gra dzieciństwa echo,
a świat już woła: „idź dalej, szybciej!”
W dłoniach marzenia – kruche jak szkło,
na ustach śmiech, czasem łzy z niczego.
Chce się być sobą, lecz wciąż nie wiadomo,
czy to ja, czy cień kogoś innego.
W spojrzeniach błyska bunt i tęsknota,
za tym, co proste, za tym, co wielkie.
Czasem się krzyczy - do siebie, do świata,
czasem się milczy - by nie krzyczeć więcej.
A jednak w chaosie, zamęcie otchłani
rodzi się coś, co zostaje na zawsze -
odwaga, by szukać, pytać, kochać …
i iść przed siebie, wierząc, że warto.
III MIEJSCE
Laura Roguszka
Pieśń o Wołyniu
Na Wołyniu, gdzie kwitły piękne jabłonie,
wzniosły się kiedyś krwawe obłoki.
Krew ludzka pokryła zbrodniarza dłonie.
Nastał smutek, ból i żal głęboki…
W cieniu nocy wybucha piekielne szaleństwo.
Sąsiad do sąsiada z siekierą w dłoni.
Morduje bez skrupułów, traci człowieczeństwo.
Zabija bezbronną matkę, co dziecko swe chroni.
Matka przy piersi swe dziecię utula.
Ostrze banderowca przeszywa ich ciała.
O litość błaga, o życie prosi,
lecz krwią ich pokrywa się ziemia cała…
Ojciec pogrążony w bólu i rozpaczy,
swą żonę i dziecię odnalazł, we krwi byli cali.
Tego, co zrobili nigdy nie wybaczy.
Bezlitośni mordercy bliskich mu zabrali.
Dopadli i jego, w oczach łzy, w sercu trwoga,
bez skrupułów zaczęli wyrywać wnętrzności.
Tak, jak matka i dziecię, stanął przed oblicze Boga.
Nie czuł już nic, nie czuł bólu połamanych kości.
Krew niewinnych ludzi wołyńską ziemię zalała.
Śmiertelna pułapka uwięziła ludzkie losy.
Tylko garstka niewinnych istot ocalała.
Większość zginęła od siekiery bądź kosy.
Krzyk niewinnych ludzi ciągle słychać w lesie.
Fałszowanie zbrodni, los ich niesprawiedliwy.
Rzeź wołyńską, niech ludzkość w pamięci niesie.
To było ludobójstwo, to był mord prawdziwy.
Prawdę i pamięć o poległych niech znają pokolenia,
gdyż właśnie o nią wołają polegli rodacy.
Niech nikt nie zapomni tego bólu i cierpienia.
My pamiętajmy, bo my Polacy!
OPEN – TEMATYKA DOWOLNA
I MIEJSCE
Magdalena Wysocka
Ołtarz zapomnienia
spróbuj ostatni raz
przekroczyć barierę wieczności
zamknij oczy zbyt śmiałe
by nie zwiodły cię
pozorne uśmiechy
urojonych przyjaciół
przestań oddychać powietrzem
innych ludzi
zbierz resztę sił
i odejdź
z dumnie podniesioną głową
nie płacz
kiedy ciemność ubiera cię
ciszą
urojone pragnienia ranią
urojone ciepłe słowa
chcą zastąpić rzeczywistość
- urojoną
Na ołtarzu zapomnienia
dokonuje się ofiara
II MIEJSCE
Daria Świtulska
W labiryncie przebaczenia
Przebaczenie jest jak zawikłany labirynt,
w którym kroki grzęzną w piachu żalu,
a ściany win nieustannie wzrastają.
Niełatwo jest odnaleźć koniec.
Niełatwo jest unieść ciężar słowa przebaczenia.
Ale największe brzemię niosę w pojedynkę,
jak ostatni żołnierz na polu walki,
próbując utrzymać je na ramionach.
Bo wybaczenie sobie samemu jest jak
labirynt bez wyjścia.
I wciąż kłębi się w zakamarkach moich myśli.
Przypomina o sobie,
gdy sen już prawie zmruży mi oczy,
czyha w koszmarach,
czeka w cieniu rozmów
i w ciszy skupienia.
Nieustannie kołacze w głowie,
odbija się echem w sercu,
przypominając o sobie.
Przypominając o tym,
że umiem przebaczyć wszystkim.
Ale nie sobie.
III MIEJSCE
Katarzyna Doktór
Nie taki
nie taki
powinien być
inny
beton beton beton
bomba bomby wojna
moje moje moje
daj daj daj
dla mnie dla mnie dla mnie
więcej więcej więcej
kup kup kup
mam pełne kieszenie, ale chce pełniejsze
twoim kosztem
waszym kosztem
kosztem naszym.
kosztem jej.
a ona tak silna, że nadal to znosi
nasza matka
nasz dom
ona walczy
ona wie i
i próbuje nam powiedzieć że
nie tak
powinno to wszystko wyglądać
że
nie taki
powinien być
ten świat.
III MIEJSCE
Marcin Mełech
Płomień życia
Przyszłość w mrocznych widzę barwach,
Królem grafit, księżną - szarość.
Anhedonii szczelna garda,
Co przyniesie licha starość?
Blask przygasa wręcz drastycznie,
Marzeń coraz węższa szpara.
Perspektywy rachityczne,
W sercu żar już się wypala.
Szkicem "jutro" pociągnięte,
Idzie ciemność - to jest jasne.
W mym umyśle już powzięte:
Prędzej, niźli później... zgasnę.
-------------------------
Teraźniejszość pustką trąca,
Brak jest szkiełek we witrażach
Mego życia, jego końca
Zawżdy, negliż aż poraża.
Co mnie cieszy? Nic, na serio.
Co mnie śmieszy? Tyle samo.
Od lat w rozbracie z histerią,
Od lat w separacji z dramą.
Wszystko bez koloru, kicha,
Sensualnie wypłowiałem.
Nadzieja na lepsze zdycha,
Gasnę - sobą gasnę całym.
Nie od wczoraj źle się dzieje,
Pewnie też i nie od roku.
Los w mym życiu burze sieje,
Krajobraz zniszczenia wokół.
---------------------------------
Przeszłość chciałbym móc przemilczeć,
Wymieszana przykrość z bólem.
Dawno już demony wilcze
Toczą wstydu śnieżną kulę.
Balast wgniata mnie w podłogę,
Ciężar bytu - jest już jasne:
Dłużej z nim żyć już nie mogę
Cóż zostało? Pstryk i zgasłem…
OPEN – INSPIRACJA NAUKĄ
I MIEJSCE
Anna Piliszewska
Hipologia na co dzień
Jaki jest koń – każdy widzi:
łeb, grzbiet i ogon – wiadomo!;
nie trzeba na wieś wyjeżdżać,
czy gapić się z hipodromu.
Nie trzeba lup, mikroskopów,
by z całą pewnością orzec,
że koń to koń – nie jaszczurka
czy jakiś tam nosorożec.
Wystarczy wiedzieć, że zwierz ma
kopyta, grzywę i uszy,
by dziecku rzec: - To jest konik,
już przestań mi głowę suszyć!
Choć w mieście zwykle nie sposób
na koniu oko zahaczyć,
poszperaj, synku, w książeczkach –
tam sporo ogierów, klaczy.
Obejrzyj stos ilustracji,
a wiedza na ciebie spłynie.
Zabłyśniesz przed całą klasą
i szóstka ciebie nie minie.
Nie marudź!, znów nie mam czasu –
dorosłych praca pochłania.
Bądź samodzielny – i przystąp
do domowego zadania.
Wnet prymus pisze w zeszycie:
„Koń jest to zebra z obrazków,
której leniwy rysownik
nie domalował pasków.
II MIEJSCE
Henryk Liszkiewicz
Sen
coraz bardziej przypieka słońce
z ulgą dotykam więc lodowatej klamkigdy ją naciskam
otwierają się drzwi
do wnętrza skrzypiec
wchodzę
a tam te perfumy
które tak dobrze znam
choć to dziwne
bo przecież ty od tylu już lat…
ale to rzeczywiście matka
jej płatków uszu
nie mógłbym pomylić z żadnymi innymi
gdy dotykam klawiszy pianinate stają się stopniami schodów
schodząc nimi na plażę
nie wiem jak
ale wybieram
tylko te o chłodnych dźwiękachnagle
nie wiedzieć czemu
morze przelewa się
w mruczące kielichy tulipanów
a ja
trzepotem skrzydeł motyla
unoszę się nad ich wonią
ich głosy
o barwie słodkich biszkoptów
coś do mnie szepczą i szepcząale już ich nie słucham
bo cały ten świat gdzieś
odpływa
odpływa
odpływa
teraz już wiecie
jak śnią
niewidomi od urodzeniaIII MIEJSCE
Maja RoguszkaNatchniona blaskiem
Wędruję przez życie różnymi drogami.
Szukam miejsca, gdzie znajdę natchnienie.
Podążam pomiędzy olbrzymimi wiatrakami.
Wiatrakami, które mają ogromne znaczenie.
Siła natury napędza machinę.
Wiatr dmie z wielką mocą w jej ramiona.
Sprawia , że jasność jest w każdej mieścinie.
To jest energia , to właśnie ona!!!
Stoją samotnie wśród traw na łące.
Stoją wśród pól cicho i skrycie.
W oddali widać światełek tysiące.
To właśnie gra świateł, to właśnie jest życie!
Jednak nie tylko w wiatrakach siła,
gdyż jest coś , co oświetla Ziemię bez końca.
Mała iskierka, która zawsze się tliła.
To coś pięknego, to właśnie blask słońca!
Bóg zapoczątkował jego istnienie.
Stworzył ten cenny cud natury.
Dzięki Niemu ogrzewają nas słońca promienie.
Dzięki Niemu świat nie jest taki ponury.
Słońce ogrzewa i do życia budzi.
Jak miłość ogrzewa serce każdego.
Jest potężnym drogowskazem nie tylko ludzi.
Chroni nas przed upadkiem, chroni nas od złego.
Swymi promieniami ogrzewa wodę.
Jest pokarmem dla roślin kwitnących.
Daje nam jasność i piękną pogodę.
Oświetla drogę dla istot błądzących.
Czasem też wędruję wśród blasku księżyca.
Podziwiam urokliwy zachód słońca.
Wokół gwieździste niebo, które mnie zachwyca.
Taki widok mogłabym podziwiać bez końca.
Światło natury- blask, który chroni Ziemię naszą.
Jest dla nas wszystkich ukojeniem.
Dbajmy o planetę, zanim ją wygaszą,
ponieważ światło jest naszym istnieniem!
Wskazuje drogę, którą wędruję.
Na każdym kroku jest oświetleniem.
Jasność umysłu mną wciąż kieruje.
To właśnie światło jest moim natchnieniem.
OPEN – INSPIRACJA LITERATURĄ
I MIEJSCE
Jan Gumbisz
Moja modlitwa
Chciałbym żyć w kraju, gdzie żadne nieboże
Głodne nie będzie, nie zabraknie mu chleba.
Tego mi trzeba.Więc pomóż Boże
Chciałbym żyć w kraju, gdzie każde rozdroże
Przyjaznym będzie dla człeka obcego.
Czekam takiego.Więc pomóż Boże
Chciałbym żyć w kraju, gdzie bliźni pomoże
Bliźniemu swemu, co popadł w kłopoty.
Chcę takiej cnoty.Więc pomóż Boże
Pragnę ojczyzny, gdzie prawdy jest morze,
A kłamstwo się chowa w kącie w purpurze.
Takiej posłużę.Więc pomóż Boże
Pragnę ojczyzny, gdzie wolność jak zboże
Nawet w ugorach uparcie wyrasta.
Wartość to znaczna.Więc pomóż Boże
Pragnę ojczyzny godnej, w honorze,
Gdzie dobro górą nie boi się złego.
Czy doznam tego?Więc pomóż Boże
II MIEJSCE
Laura Roguszka
Walka z czasem
Na ruinach miasta, gdzie śmierć zamieszkała,
stał mur o ogromnym szczycie.
Po jednej stronie karuzela stała,
po drugiej trwała walka o życie.
Ogromne koło w rytm muzyki się wiło.
Zagłuszało wołania, pełne bólu krzyki.
Wielu niewinnych ludzi o życie walczyło.
Zostali uwięzieni w getcie przez niemieckie wnyki.
Wrota piekielne –Umschlagplatz to miejsce okrucieństwa.
Jedynie numerek potrafił uchronić przed cierpieniem.
Tam Żydzi stracili wiarę w odrobinę człowieczeństwa.
Tam próbowali przetrwać i walczyć z przeznaczeniem.
Wnet się wyłania postać, zza bramy wychodzi.
-Patrz, to Edelman! Słychać ludzkie wołania.
To człowiek, który ratować życie przychodzi!
Człowiek znający zapach śmierci i odgłosy konania.
Jego heroiczna walka o każde istnienie.
Była bezcenna, pragnął walczyć z wrogiem.
Jednak miał jeden cel, jedno marzenie.
Chciał ocalić życie, chciał zdążyć przed Panem Bogiem…
- „Pan Bóg chce zgasić świeczkę”- z bohaterskich ust płynęły słowa.
Pragnął osłonić płomień, niech jak najdłużej się pali.
Chciał zatrzymać czas, walczył ciągle od nowa.
Niech uda mu się w końcu! Niech życie ocali!
Nastała w murach getta cisza złowroga.
Stwórca na moment zamknął oczy.
Spadła ciemność na ziemię, zapanowała trwoga,
Śmierć między ludźmi wielkimi krokami kroczy.
Pośród mroku wędruje Edelman, życie ludzkie ratuje.
Dziewczynę o imieniu Pola wyciąga z rąk wroga.
Jednak nie chce iść za nim, miłością się kieruje.
Biegnie za matką, aby z nią stanąć przed oblicze Boga.
Większość wolała, co ludzkie zachować.
Zamiast ginąć z rąk Niemców, znosić ludobójstwo.
Zamiast sprzedać duszę diabłu i zło akceptować.
Pragnęli umrzeć godnie, woleli samobójstwo.
Obojętność ludzka jest jak morderstwo.
Przyglądanie się złu i odwracanie spojrzenia.
W getcie liczyło się braterstwo.
Na krzywdzenie niewinnych nie było pozwolenia.
Każde życie stanowi dla każdego sto procent całe,
Więc nawet jedno ocalone to wielkie pragnienie.
Czterysta tysięcy zabitych, jedno istnienie małe.
Jest bezcenne i ma dla ludzkości ogromne znaczenie…
III MIEJSCE
Henryk Liszkiewicz
Miłość i wojna*
Spotkać się we mnie miały
- i ta pierwsza, i ta druga:
druga, choć nieproszona,
pierwsza, bo serce nie sługa.
Pierwsza miała być wiosną,
ponurą zimą ta druga.
Zima miała trwać krótko,
a wiosna miała być długa.
I gdy przyszły już obie,
żyłam rozdarta na dwoje,
że pierwsza przetrwa drugą,
w to wierzyło serce moje.
A gdy kwitnąć zaczęła
pierwsza, co miała być długa,
wtedy to gdzieś na zawsze
porwała mnie, ale ta druga.
*Wiersz poświęcony pamięci Zuzanny Ginczanki (1917 – 1944) – polskiej poetce żydowskiego pochodzenia, towarzysko związanej z grupą “Skamander”. Ginczanka to autorka wiersza “Maj 1939”, poświęconego miłości i wojnie. Wiosną 1944 roku rozstrzelana przez hitlerowców w niemieckim obozie KL Plaszow. (Fotografia – domena publiczna.)
OPEN – WIERSZE SATYRYCZNE
I MIEJSCE
Joanna Sieńko
Medal za nicnierobienie
W starej chacie, w środku miasta, mieszkał sobie sam jak cień,
znany wszystkim w okolicy największy ze wszystkich leń.
Proponowali mu pracę na zmiany, o różnej dnia i nocy porze,
on jednak nosem kręci, zdecydować się nie może.
To za wcześnie trzeba wstać, to ciemną nocą do domu wracać,
lepiej wyspać się porządnie i głowy sobie tym nie zawracać.
Na ławce w ogródku całymi dniami tkwił, wiatr mu melodie na liściach grał,
on tylko sobie palił fajeczkę i z tych co pracują szyderczo się śmiał.
Zawsze był wypoczęty, siedział sobie jak król w koronie,
a jedyne jego zajęcie to scrollowanie w smartfonie.
Złośliwy przy tym był okropnie, krytykował wszystkich, bezczelnie się śmiał,
dla zmęczonych pracą ludzi nigdy szacunku nie miał.
-Co też tym wszystkim pracusiom zgotować dziś? Zdecydować się nie mogę…
Napisać donos? Podłożyć świnię? A może tylko podstawić nogę?
Nudzi mu się okropnie, a mimo to nic w swym życiu nie zmienia,
bo skoro nie robi nic, to leniwie płyną dni dla lenia.
Rok za rokiem, dzień za dniem – jesień, zima, wiosna lato,
a on ciągle nie podjął pracy i nawet nie zapowiada się na to.
Królem stał się swojej kanapy,
przespał w swym życiu wszystkie fajne etapy.
I chociaż pracą nigdy nie skalał się wcale,
zjawił się na gali, gdzie mieli rozdawać medale.
Gdy czytali nazwiska nagrodzonych, dziwił się dosadnie:
- To ja nie dostanę nagrody? Moje nazwisko nie padnie...?
Nic mu nie dało do myślenia, nic się w życiu jego nie zmienia.
Nagrodę mu dać? Przecież nie robi nic. Nie ma nagród dla lenia!
Gdy rozejrzymy się wokół, każdy z nas zna kogoś takiego,
co z innych ludzi drwi, nie szczędzi komentarza złego.
A potem – tak często w życiu bywa – wypina pierś po medale,
ten, który zwykłym leniem był i pracą nie zhańbił się wcale!
II MIEJSCE
Inga Jadeszko
Zbilansowana dieta
Kiszoną kapustę zjadłam.
Czas pozbyć się z bioder sadła!
Potem czerwone buraki,
ogórek kiszony, a nie byle jaki.
Szklanka maślanki, bo pić się chciało.
I garść rodzynek, czyli słodyczy mało.
Nagle ścisk, bulgotanie,
chwiejne na nogach stanie.
Zimny pot czoło zalewa.
Drzwi do łazienki otwiera mi Ewa.
Teraz powiem wam skrycie:
Siedząc na tronie,
straciłam nie kilogramy, ale prawie życie.
III MIEJSCE
Dominika Liszkiewicz
Węgorzewska bajka z morałem
w jednej z kawiarni z wieczora
gdy nie było tam was
spytał magister raz
przepraszam, czy ja wczoraj
idąc na skróty
byłem tu z kropką czy bez?
czym rozbawił kelnerkę do łez
bo ta rzekła przez łzy
więc drogi magistrze pytasz czy
w swoim skrócie litery masz tylko trzy
czy może jednak
kropka jest także tam
ale wiedzieć to powinieneś sam
bo przecież maturę zdałeś
a w szkole pewnie słyszałeś
co to mianownik
co to celownik
ale on rzekł:
jest już XXI wiek
jest już matura nowa
która nie wymaga by głowa
takie rzeczy znała
choć nową maturę
- i owszem -
zdała
morał wynika z tego taki
że na temat kropki wszelkie braki
choć matura tego nie wymaga
w węgorzewskim LO zdobywać jednak wypada
by patron sam w sobie
nie obrócił się w grobie
OPEN – WIERSZE POLONII
I MIEJSCE
Alina Makiewicz
Boga nie widać
Boga nie widać, lecz ja go widzę
W porannej rosie i w zmierzchu ciszy,
W nadziei, ktora wciąż w sercu drzemie
I w krzyku duszy, gdy nikt nie słyszy.
W dobrym uśmiechu, w ptaku na drzewie,
W rękach, co niosą pomoc w potrzebie,
W słowach, co leczą, w oczach, co płaczą
I nawet w słońcu, co świeci na niebie.
Boga nie widać, lecz ja go widzę
W cichej modlitwie, co brzmi wieczorem,
On mnie prowadzi przez życia ciszę,
Maluje me życie światłym kolorem.
Choć go nie dotknę jak dziecka swego,
On mnie otula promieniem ciszy.
Jest moim światłem – drogą bez grzechu,
Gdy serce płacze – On pierwszy słyszy.
II MIEJSCE
Karolina Narwojsz
Kim jestem
Ja jestem patriotką swego kraju.
Ale ciągle mnie zastanawia:
jaki kraj jest mój?
Litwa czy jednak Polska?
Kocham Polskę, rozumiem ludzi i mowę.
Ale jednak tu jest dom,
Groby i wspomnienia.
Tu jest wszystko, co znam i cenię.
A tam leżą moje korzenie.
Tam pragnie być moje serce.
Chcę zbudować przyszłość tam,
Ale tu zawsze pozostanie po mnie ślad.
Mały urywek życia.
Ale nadal
Trudno jest podjąć tak prostą decyzję.
Czyżby nie było to błędem?
Płynie we mnie polska krew,
I język ojczysty - polski.
Ale jak Adam Mickiewicz powiadał:
,,Litwo, Ojczyzno moja.."
Kocham te krajobrazy, te łąki i pola zbożowe.
Spędziłam tu dzieciństwo,
Tu też dorastałam.
Stawiałam pierwsze kroki.
Trzymałam się ręki mamy i taty.
Płakałam na pogrzebie dziadka.
Byłam szczęśliwa na ślubie.
I lałam łzy przez pierwszą miłość.
A tam jest wszystko nieznane,
Mnie nowe, ale strasznie fascynujące.
Moje serce rwie się.
Rwie się miłością do Polski.
Nie znam odpowiedzi
Na własne postawione pytanie.
Tu jest mój Dom,
A tam… moja Przyszłość.
III MIEJSCE
Maryna Horbacz
Deszcz
Deszcz po południu... deszcz wieczorem...
Deszcz o północy nad sennym jeziorem
Zimą i wiosną, latem, jesienią
Pada i pada, rozmywa cienie.
A kiedy burze zdejmują fale,
Wzmacnia je, łącząc z chmurami stale
Wodę i niebo, dzisiaj i przyszłość,
Płonne nadzieje i rzeczywistość.
Nie milczy, nie mówi, nie woła, nie puka,
Czasem szaleje, ale nigdy nie słucha
Ostrzeżeń, zakazów, marzeń, przestrzeni...
Pada i pada, niszcząc cienie.
